Babeczki z torebeczki

Cześć i czołem, kluski z rosołem! Czy jakoś tak to było?

Dzisiaj nie o kluskach, a o babeczkach, z przeprosinami na wstępie - chwilę nas tu nie było! Mamy nadzieję, że nikt nie będzie miał nam tego za złe - intensywna majówka połączona z przygotowaniami do obrony pracy licencjackiej i innych zaliczeń nieco pokrzyżowała nam plany :) 

W ramach rekompensaty, w najbliższym czasie posty będą pojawiać się za to ze zwiększoną częstotliwością - jakoś musimy się zrehabilitować! W związku z tym, nie można było powrócić z niczym innym, jak czymś słodkim... I szybkim. I tanim. I bardzo prostym. Oto właśnie babeczki samego DOKTORA OETKERA! 

Wiem, że wspominałam o awersji do "jedzenia z proszku", ale to zdecydowanie jest jeden z wyjątków. Skład gotowej mieszanki jest naprawdę w porządku - nie ma w nim tony chemii i konserwantów, a jedynie składniki, które sami dodalibyśmy robiąc takie muffinki od podstaw. Dlaczego więc "gotowiec"? Odpowiedź jest prosta - oszczędność czasu, a czas to pieniądz! Na dodatek pieniędzy również nie wydamy dużo, nie musimy też martwić się o składniki - jedyne, czego potrzebujemy dodatkowo, to 2 jajka, woda z kranu i kilka łyżek oleju.

1. Włącz piekarnik! 165-175 stopni, zależy czy grzałki, czy termoobieg. Babeczki robi się tak szybko, że zanim zdąży się nagrzać, wszystko będzie już gotowe.

2. Do dużej miski wsyp mieszankę z torebki. Mój ulubiony wariant to te z płatkami czekolady, więc wokół nich dzisiaj wszystko będzie się kręcić, ale firma ma w asortymencie różne opcje, m.in. jogurtowe czy owocowe. Zakładam, że sposób przygotowania jest podobny :D 

3. Do proszku daj jajka, wodę i olej - producent zaleca 100ml, jednak ja trzymam się 70-80ml, robiąc dokładnie wg przepisu wydawały mi się za tłuste, a po zmianie proporcji jest wręcz idealnie :) Wstępnie przemieszaj łyżką, żeby połączyć składniki, a następnie użyj miksera lub włóż więcej energii, zostając przy łyżce, aż do uzyskania gładkiej masy.

4. Dodaj płatki czekoladowe dołączone w małej torebce i przemieszaj, żeby w miarę równo rozłożyły się w cieście. Ja ponownie stosuję tu małą zmianę - producent zaleca zostawić pewną ilość do posypania góry babeczek, a ja robię mu na przekór, wrzucając całość do środka :) Wierzch, wedle ochoty, czasami traktuję kolorową posypką. 

5. Przed tobą najtrudniejsze zadanie - rozłóż masę do foremek w taki sposób, żeby było w miarę równo, i jednocześnie tak, żeby nie zalać ciastem wszystkiego dookoła xD Koniecznie pochwal się, jeśli faktycznie tak się uda - z doświadczenia wiem, że graniczy to z cudem. Następnie babeczki - cyk - do piekarnika, a po 17-20 możesz cieszyć się dwunastoma słodkimi i pysznymi efektami. 

Cała robota, łącznie z pieczeniem, nie zajmuje więcej niż pół godziny, a realny koszt to mniej niż złotówka za sztukę! Jeśli jeszcze zastanawiasz się, czy warto, to poniższe zdjęcie powinno być odpowiedzią na to pytanie :) Smacznego!

A.



Komentarze